Świńska górka

No i mamy kolejne protesty, tym razem rolników. Żądają oni aby rząd podwyższył ceny skupu wieprzowiny. A ja się pytam co rząd w ogóle ma z tym wspólnego? Mamy podobno wolny rynek, a w wolnym rynku ceny regulują zasady popytu i podaży, a nie rząd. Rolnicy chcą dopłat, interwencyjnych skupów i innych poronionych wynalazków, a płacimy za to my wszyscy. A dlaczego w imię “sprawiedliwości społecznej” interwencyjnych skupów nie żądają np. producenci ubrań zimowych (przecież mamy ciepłą zimę to na pewno ponoszą oni jakieś straty), albo dlaczego górale nie dostają dopłat gdy niema śniegu i ponoszą straty? Przecież logiczne jest, że jak się do czegoś dopłaca to znaczy, że nie jest to odpowiednio zorganizowane, wystarczająco opłacalne. Czy kiedy fabryka ołówków przynosi straty jej właściciel idzie pod sejm żądając dopłat czy może sprzedaje lub po prostu zamyka interes? Nie protestuje bo nikt by go nie wysłuchał bo jest jeden, a rolników czy górników jest dużo i dodatku na ogół są uzbrojeni więc trzeba im dać to czego chcą bo po pierwsze będzie spokój, a po drugie podliżemy się wyborcom.

Jakie argumenty wyłuszczają rolnicy? Ano takie, że bez tych dopłat i skupów interwencyjnych albo ceny żywności pójdą w górę bo koszty produkcji wzrosną albo w ogóle przestana produkować i ceny tez wzrosną. A gdyby tak zlikwidować ministerstwo rolnictwa działające na szkodę rolników, zlikwidować dopłaty i interwencyjne skupy i w końcu stworzyć wolny rynek to czy aby przypadkiem ceny żywności nie poszły by w dół, a jakość by się podniosła? Nieudaczni lub leniwi zlikwidowali by gospodarstwa zatrudniając się u tych zaradniejszych, ci musieli by konkurować z innymi podwyższając jakość, wydajność i obniżając koszty, a w efekcie finalnym skorzystaliby na tym wszyscy. No prawie wszyscy, tysiące specjalistów od mierzenia  hektarów, sprawdzania czy tam coś rośnie i rozdysponowywania dopłat, oraz ludzi na ciepłych państwowych posadkach straciłoby pracę.

Napisz odpowiedź